wtorek, 15 listopada 2011

dzieciory



Jaś-  proszę pani a co to jest kosynier? ten co kosi trawę???

Hanka- proszę pani bo Oskar mówi, że ma kanapkę z moim mózgiem !!!

Ja - co robisz?
Hanka- a na co wygląda?
Ja - na nic
Hanka (oburzona) - a właśnie że na COŚ !!!

Ja - Ola dlaczego jesteś takim zbójem?
Ola - nie wiem, ale chyba po rodzicach!

Bartosz - wie pani co narysowałem?
Ja (patrząc na dziwaczny szary kształt nababrany na kartce) - nie
Bartosz - jak to ! to przecież AMERYKA PÓŁNOCNA  !!!

Adek - a ja mam dziesięć zagranicznych pieniążków !
Oskar - a ja mam pięćdziesiąt złotych !
Kuba - a ja dwieście złotych!
Gabryśka - a ja mam TYSIĄC NA MAMY KONCIE !

Kamil (trzymając w rękach coś z zielonej  bibuły co wygląda jak kupa) - skończyłem!
Ja - a co to jest?
Kamil - kaktus!!!
Ja - ok...powieś na tablicy...
Hanka (chwilę później podchodząc do tablicy) - kto tu powiesił tą zieloną  kupę!!??
Ja - to jest KAKTUS !!!

Michał - prosie pani!
Ja - nie jestem żadne prosie!

Hanka - proszę pani a w moim pierogu było dzisiaj ZŁOTO !!!



wtorek, 18 października 2011

lajf

Wczoraj czekałam na autobus pół godziny, gdy w końcu przyjechał, zdołał dokulać się na kolejny przystanek, po czym kierowca wysiadł i powiedział, że dalej nie pojedzie. Jakikolwiek następny autobus z zakopianki jechał za godzinę, dobrze, że złapałam przelotowego busa.

Dziś w innym autobusie, jechało trzech pijanych warszawskich kiboli. Jeden z nich zaczepiał kogo popadnie, kiedy w końcu uwiesił się na jednym facecie i odgrażał mu dość konkretnie, skończyła mi się cierpliwość. Zaczepiłam jego kumpla i powiedziałam mu żeby się zajęli kolegą, bo robi sceny. Przez następne 20 min ja i reszta autobusu słuchaliśmy wyzwisk i odgrażań pod moim adresem. 
Kiedy zwykły pijak siądzie obok ciebie i zacznie opowiadać swój niezwykle ciekawy żywot, to umówmy się, jest to do zniesienia. Ale kiedy pijany kibol większy trzy razy od ciebie z puszką w łapie, pyta się czy nie chcesz mieć czasem podciętego gardła, przestaje to być zabawne...



poniedziałek, 17 października 2011

promocja

Sprzątanie w sklepie uczyniłam
więc uwaga darmowa wysyłka po kraju naszym cudnym
no więc siadać, wybierać i zamawiać :)))


niedziela, 11 września 2011

Giewunt...

Czyli masakra górska...kto był ten wie. W sumie wycieczka udana, bo przełamany został pech pogodowy (kilka kropel to nie deszcz!). Poza tym, przecie to wstyd nie wleźć na Giewont- najsłynniejszą górę w Polsce! mało brakowało, a by się nie udało, gdyż jak zobaczyłam kolejkę na szczyt to chciałam wracać. Raw jednak podjął męską decyzję i następną godzinę spędziliśmy w kolejce na czubek. Widok łańcuchów niesamowicie działa na ludzi, od razu im się wydaje, że szlak którym idą jest wyjątkowo niebezpieczny, a stopień trudności sięga zenitu. A co było z zejściem... z nudów wyciągnęliśmy kanapki z kotletem, bo przecież turysty toczyły walkę z przyrodą o przetrwanie, co było widokiem mrożącym krew w żyłach. Niestety jestem nieczuła na tego typu zbiorowe histerie, poza tym nie mogłam trzymać łańcucha, bo w między czasie zrobiło się zimno i ręce trzeba było grzać w kieszeni, poza tym jeszcze ta kanapka.
Raw obiecał, że już nigdy tam nie pójdziemy :)
Generalnie w ogóle nie mięliśmy mocy, ja ledwo powłóczyłam nogami, Raw przywalił w korzeń kolanem, a i tak jakimś sposobem zrobiliśmy ta trasę 2 h szybciej niż napisali. Tabliczki na szlakach kłamią! 

czwartek, 1 września 2011

górale

Miałam ostatnio do sfotografowania uroczą parkę:


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

rozstrzygnięcie konkursu "I like MAGLA!"

Nagrody już się pakują i pojadą...hm...głównie do Bielska Białej :)
A oto zwycięzcy:
Filip H.
Mateusz K.
Ola O.
Dominika N.
Ania K.
Agata K.

Wszystkim jeszcze raz dziękuję za miłą zabawę, zaangażowanie oraz polubienie sklepu MAGLA.PL !!!

Obserwatorzy