Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okołoKraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okołoKraków. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2011

prezent

Śnięta Ryba pisze, że musimy się spotkać bo ma dla mnie prezent... hm...to co najmniej niecodzienna sprawa.
Jedziemy rowerami nad Bagry. Siadamy na kocyku i nagle Śnięta Ryba wyciąga z plecaka 2 litrową KOFOLĘ !!! - wiesz, byłem ostatnio na Słowacji...
:D

sobota, 26 czerwca 2010

Ojców/Pieskowa Skała

 W grocie, co obok jest Ojcowa,
Łokietek lat dwadzieścia przeżył,
A tak się trzpiot przed królem schował,
Że Wacław w jego śmierć uwierzył. 

Jedna z legend krakowskich opowiada jak to Władzio Łokietek zwiał z Krakowa przed Wacławem II czeskim. Ukrył się w jaskini ojcowskiej, a wejście do niej zaklajstrował mu swoja siecią pająk. Tym sposobem zmylił ścigające go wojsko. I tak sobie siedział Władzio w jaskini, kontaktując się z Krakowem dzięki listom wysyłanym przez gołąbki. 
Tyle z legend, a piszę o tym dlatego, że właśnie na trasie Kraków/Ojców/Pieskowa Skała testowałam dziś rower który zakupiłam wczoraj. Wycieczkę otrzymałam gratis w pakiecie z rowerem :P mówię wam świetna sprawa :D Schwalbe marathony wytrzymały ładnie kamole wszelakiej maści i błocisko. Mi za to udało się wjechać w bajoro z wodą do pół koła, zaliczyłam również ślizg na tyłku po błocie :) Inne przeszkody w postaci zwalonych drzew też były...
 Ale jak się sunie po asfalcieee mmm... największa prędkość 49km/h, łącznie 80 km trasy. Żeby zdobyć licznik, musiałam się prawie włamać do pracy (na parkingu zostawiłam bajka z wpiętym licznikiem) przegadałam dwóch strażników i mnie wpuścili :P Kolega "Serwis obwoźny" poratował zipami i takim dinksem od śrubki (bo oczywiście zgubiłam na trasie i błotnik zaczął mi się ewakuować) wcześniej zawitałam do serwisu zapytać o klucze, czy można je kupić osobno, pan powiedział że ma tylko komplety, po czym pogrzebał w szpargałach, wyciągnął jakiś jeden mówiąc - tu mam jakiś lewy, to sobie może pani wziąć - :) już teraz wiem , po co koszulki rowerowe są takie pstrokate. Jak się przyjdzie tak po "fachowemu" ubranym do sklepu rowerowego, to obsługa zapewniona. Ja zwykle łażę w szpilkach to nic dziwnego że mało kto mnie traktuje poważnie :P:P 
W ogóle wniosek z ostatnich tygodni "jak dobrze być stałym klientem " :D ostatnio czekając na wydrukowanie zdjęć dostałam nawet herbatę :) teraz testowa wycieczka rowerowa :P żyć nie umierać :)

piątek, 11 czerwca 2010

okołokrakowski wypad rowerowy

maaatkopana jaki upał!
przecie leje się z człowieka...ja już po wczorajszym roztopieniu zaglądnęłam do indyjskiego (skoro u nich ciągle jest tak ciepło to chyba wiedza w co się ubrać żeby przetrwać!). Więc dziś paradowałam owinięta w bawełnę od stóp do głów : ) i git bo na rower tez się sprawdza, szybko przemaka, ale tez szybko wysycha, no i chroni przed opaleniem "w paski" tudzież jakimkolwiek innym. Roweru było dziś więcej niż co dzień, a to za sprawą Waxmunda i Sławka, którzy zwerbowali mnie na mały wypad. Nawet na tą okoliczność dostałam rower z przerzutkami : D  hehe. To 30 stopni dawało trochę popalić (dosłownie), ale strome zjazdy z kopców rekompensowały wszystko : D. W efekcie dojechaliśmy do Tyńca, zahaczając przed tym o dwa kopce Kościuszki i Piłsudskiego. 
a może jakieś zdjęcie...
(Do dziś nie zdawałam sobie sprawy z tego jaka jestem mała :P ...hehe...)
Nie wiem ile wyszło kilometrów, ale fajnie było pojeździć poza centrum, dojazd do pracy już mi się znudził, można zasnąć jadąc :P

Obserwatorzy