piątek, 18 marca 2011
kwietnik
Ostatnio jestem obdarowywana chabaziami (na dodatek od osoby od której chabaziów się raczej nie dostaje), które zdychają na potęgę na moim wiecznie zaciemnionym parapecie. Ten chabaź już się nie załapał do zacnego grona parapetowego. Wykorzystałam więc po raz kolejny karola...niech coś robi, czekając na wiosnę !
czwartek, 17 marca 2011
Stabat Mater
Jak mówiłam w weekend miałam okazję znów być w węgierskim Budapeszcie (w sumie tak jak rok temu o tej samej porze). Tym razem nie było gadania, bo wyjazd był koncertowy i swoje kilka taktów trzeba było odśpiewać. Co tu dużo mówić, tematyka koncertowa bardzo grzeczna, dziewczynki śpiewające, teoretycznie też grzeczne...ale po koncercie to już co innego. Śpiewacza banda w knajpie jest o tyle gorsza od każdej innej bandy, że jak się nawali to śpiewa jeszcze głośniej :P
A teraz trochę grzecznych zdjęć
a tu znajduje się wersja dźwiękowa (dostaliśmy od Węgrów, trochę przyspiesza miejscami)
no i trochę Budapesztu
oczywiście odbyło się poszukiwanie inspirujących rowerów
Jak wiadomo na Węgry to przez Słowację moją ukochaną...eh...jaki sentyment ! Na dodatek kawałek to ten już przejechany, więc dziewczyny się wściekały bo rozmawiając ze mną ciągle były przerwy typu: "oooo!!! pod tym sklepem piliśmy piwo z Artem!!!" albo: "OOO!!! w tym miejscu mi się rower zepsuł !!!"
eh...wspomnienia!
aż musiałam zakupić kofolę :)
no i trochę Budapesztu
oczywiście odbyło się poszukiwanie inspirujących rowerów
Jak wiadomo na Węgry to przez Słowację moją ukochaną...eh...jaki sentyment ! Na dodatek kawałek to ten już przejechany, więc dziewczyny się wściekały bo rozmawiając ze mną ciągle były przerwy typu: "oooo!!! pod tym sklepem piliśmy piwo z Artem!!!" albo: "OOO!!! w tym miejscu mi się rower zepsuł !!!"
eh...wspomnienia!
aż musiałam zakupić kofolę :)
Etykiety:
Budapeszt
czwartek, 10 marca 2011
w krainie liliputów
...to wygląda mniej więcej tak:
Oczywiście Heniek rządzi.
Juto jadę znów do Budapesztu. Więc jest szansa, że będzie jakaś przygoda, albo przynajmniej jakieś zdjęcie. Niestety na pewno nie będzie turo rudi :( mamy z Rawem pakt dotyczący nie jedzenia słodyczy...hehehe o tokaju nie było mowy :P
Tak że po łikendzie coś pewnie wrzucę (to informacja dla tych co się niecierpliwią:P)
niedziela, 6 marca 2011
lajf is brutal...
...end ful of zasadzkas
samtajms kopas w dupas...
No wiem że nie piszę...ale ciężko tak o niczym
gdyby się coś działo (poza marazmem, kwasami i ciągłymi nieudanymi pomysłami) to przecież bym pisała...
dziś nawet pogoda zasadziła mi kopa w cztery litery kiedy pomyślałam sobie że być może idzie wiosna, walnęło burzą śnieżną...
tęsknie za ludźmi, którzy zniknęli na zawsze i za tymi którzy się gdzieś zapodziali...
wywieranie presji i pomysły na moje życie, których dostarczają mi ostatnio znajomi i nie znajomi zaczynają wiercić mi dziurę w mózgu. Zadziwiające ilu ludzi zna się bardziej na twoim szczęściu niż ty sam. Wszyscy są tacy mądrzy życiowo, że lepiej nie mówić im o swoich planach, bo gotowi wybić ci je z głowy.
moje ostatnie zdjęcia prywatne to jakaś lipa...
z nie prywatnych to mam takie jedno, rozweselające:
środa, 23 lutego 2011
Zdzisław smok
Mętny wzrok, głupkowaty wyraz twarzy, znaczne braki w uzębieniu, to tylko niektóre cechy którymi Zdzisław zjednuje sobie ludzi
Całkowicie filcowy bratanek Smoka Wawelskiego :)
czwartek, 17 lutego 2011
miło było
podyskutowałam z kilkoma mądrymi głowami, snułam opowieści ciuchowe z właściwym sobie kolokwializmem, panowie powiedzieli że super i tak zostałam magistrem :)
I tak mam zamiar nadal jeździć na studenckiej :P hłe hłe hłe...
A tak przy okazji, poszłam ostatnio do labu zamówić zdjęcia i teraz tam mają taką promocję. Rysują na karcie zamówieniowej jakiś odjechany rysunek opatrzony równie odjechaną fabułą, jak się w tym łapiesz i wytrzymasz 15 minut to dostajesz rabat na zdjęcia :D oraz rysunek na pamiątkę :P
czwartek, 10 lutego 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















